Od dwóch lat szef miał romans ze swoją sekretarką. Pewnego dnia, po pracy spotkali się razem w jej mieszkaniu. Po miłosnych uniesieniach obydwoje zasnęli i przerażeni obudzili się dopiero po dziesiątej wieczorem. Co tu zrobić? Przed wejściem do własnego domu pochodził trochę po trawniku, przybrudził się trawą, troszkę wymiął ubranie. Zadzwonił do drzwi i kiedy żona otworzyła drzwi powiedział: - Moja kochana żono, od dwóch lat mam kochankę. Dzisiaj poszedłem do niej, kochaliśmy się a poten zasnęliśmy. Obudziłem się po dziesiątej i dopiero teraz jestem w domu. Żona popatrzyła na niego i wybuchnęła - Ty draniu, ty kłamco! Kochanka!? Znowu grałeś w golfa!
Gracz do swego caddiego: - Pan jest chyba najgorszym caddiem na świecie. Cadddie: -Niemożliwe, to byłby zbyt duży zbieg okoliczności.
Pewnego pięknego dnia dwójka przyjaciół wybrała się rundkę golfa. Jeden z nich zagrał potężnego slice'a, który wpadł w gęsty las. Wyciągnął z torby iron 8 i udał się na poszukiwanie piłki. Szuka, szuka i nagle widzi coś błyszczącego w gęstych krzakach. Podchodzi bliżej i widzi, że to kij iron numer 8 w ręce bielejącego ludzkiego szkieletu nieopodal piłki. Zdenerwowany krzyczy do swego partnera. - Mam duży problem! - Co się stało? - podbiega kolega - Rzuć mi siódemkę - mówi - wygląda na to, że mogę stąd nie wyjść ósemką.
- Tak bardzo golf Cię pochłonął, że nawet nie pamiętasz daty naszego ślubu - mówi żona z wyrzutem do męża. - Ależ kochanie, pamiętam. To było tego dnia kiedy trafiłem pata z 12 metrów.
- Gracz musi posiadać własny sprzęt: kij i dwie piłki.
- Gra na polu rozpoczyna się po otrzymaniu zezwolenia od właściciela dołka.
- W odróżnieniu od golfa trawiastego w golfie sypialnianym grający ma wprowadzić kij do dołka a piłki pozostają na zewnątrz.
Czytaj całość
Panie grają w golfa. Jedna z nich uderzyła piłeczkę - chciała prosto, poszło w lewo. Z obserwujących je panów jeden zgiął się w pół, wsadził dłonie pomiędzy uda i wrzasnął. Pani podeszła do niego: - Ja bardzo pana przepraszam, ale to było niechcący. Pan dalej jęczy. - Jestem fizykoterapeutą, może będę w stanie panu pomoc. Pan nadal jęczy. Pani rozpoczyna masowanie okolic krocza; po chwili pyta: - No i jak? - Bardzo przyjemnie, ale kciuk nadal boli...
Jaś ma zagrać pierwszą piłkę z tee, ale podbiega do niego jakiś sprzedaca i mówi: - Niech pan poczeka, nie gra, mam coś co musi pan kupić. - A co to takiego ? - Specjalną piłkę golfową, której nie da się zgubić. - Jak to nie da się zgubić ? A jak uderzę ją do wody? - No to nie ma problemu, od razu wyczuje gdzie jest ląd i dopłynie do brzegu. - A co jeżeli uderzę ją do lasu? - To też nie ma czego się obawiać. Piłka zaczyna nadawać sygnał i można ją znależć nawet z zamkniętymi oczami. Gracz jest już pod wrażeniem, ale zadaje jeszcze jedno pytanie. - A jeśli runda się przeciąga i robi się ciemno,wtedy można ją zgubić ? - Ależ nie, piłka świeci w ciemnościach. - Nie do wiary, kupuję!!! Po zakupie gracz jest nadal ciekaw, zadaje ostatnie pytanie. - Skąd miał pan tę piłkę? ZNALAZŁEM!!!
Jaś poszedł pierwszy raz na pole golfowe, poprosił o torbę ,kije i caddiego. Kiedy stanęli na pierszym tee Jaś spytał caddiego co ma robić. Caddie wytłumaczył że, piłkę należy na tę jaśnieszą trawę zwaną greenem. Jaś uderza i piłka ląduje na greenie. Dochodzą do piłki a Jaś pyta zdumionego caddiego , do dalej. Ten mu podaje putter ,mówiąc ,że piłkę należy wbić do dołka. Na co Jaś : - To niemógł pan tak od razu mówić?!!
Stefan wraca do domu z partyjki golfa. Wita go żona Jadwiga: - Jak się grało, kochanie? - Świetnie - uderzenia precyzyjne i mocne, ale kurka nie widziałem, gdzie leciała piłka :( - Cóż Stefanie, masz przecież 74 lata. Jak chcesz mieć wyniki, weź następnym razem mojego brata Romana. - Przecież on skończył 84 lata, Jadwigo! - Za to w przeciwieństwie do Ciebie ma doskonały wzrok. Następnym razem Stefan wziął na pole Romana. Ustawił piłkę, uderzył i ... - Roman, widziałeś, gdzie leciała piłka? - Tak ! - Gdzie ? - Nie pamiętam
Dwóch Anglików w średnim wieku gra w golfa. w pewnej chwili obok pola golfowego przechodzi kondukt żałobny. Jeden z grających odkłada kij i zdejmuje czapkę. - Cóż to - dziwi się drugi - przerywa pan grę? - Proszę mi wybaczyć, ale, bądź co bądź, byliśmy 25 lat małżeństwem.
|